Geoblog.pl    niesob    Podróże    NorwayTrip2009    Dzień Ib
Zwiń mapę
2009
07
lip

Dzień Ib

 
Niemcy
Niemcy, Flensburg
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 670 km
 
Stacja była duża, z dużym ruchem. Ja łapałem okazję na stacji, Marcin na parkingu przed restauracją. Jemu poszło lepiej i po chwili po raz pierwszy sprzedał mnie dwóm duńskim lesbijkom jadącym do Flensburga pod granicą duńską, zaznaczając przy tym, że ni w ząb nie rozumiem po angielsku. Jechały małym wyładowanym samochodem, więc plecak musiałem trzymać między nogami. Dziewczyny miały mnie wysadzić na ostatniej stacji przed granicą, ale zagapiły się i ku mojemu przerażeniu zjechały z autostrady do Flensburga. Gdybym o tej godzinie – późnowieczornej znalazł się w centrum miasta, byłbym w złej sytuacji. Daleko od autostrady, mały ruch. Do tego Marcin, napisał, że złapał kurs do Malmo i ma miejsce dla mnie. Dziewczyny, na szczęście dla mnie przejęły się moją nieznajomością języka i wróciły na autostradę. Nie znajdując żadnej stacji po stronie niemieckiej, przerzuciły mnie przez granicę i wysadziły na pierwszej duńskiej stacji. Tam podziękowałem im w języku angielskim, – bo jednak w nim mówię. Zauważyły, że mam bardzo czerwone nogi (od słońca) i że będę miał z nimi problemy, a przynajmniej będą mnie boleć mocno. Powiedziałem kozaczo, że dam radę. Po kilku minutach zadzwonił Marcin, że minął stację i mam zapierdalać na wyjazd, bo stoją w miejscu niedozwolonym – autostrada. Idąc w kierunku wyjazdu niemiecki kierowca tira zapytał, dokąd idę. Odparłem, że do Malmo. Odpowiedział coś gatunku: „Tak, tak, powodzenia”. Przy wyjeździe ze stacji stał biały bus. Ze środka wydzierał się Marcin: „Dalej, kurwa, pospiesz się!”. Wrzuciłem torby na pakę i wskoczyłem do busa. Kierowca pochodził z Rumunii. Jeden z najzabawniejszych stopów. Kierowca z gatunku kozaków. Przez całą drogę opowiadał o swojej ojczystej Rumunii, – że na wybrzeżu jest źle, bo drogo, ale w górach można przeżyć cały miesiąc za 300 euro – i to „Isn’t okay, kolega, you know” – ze śmiesznym rumuńskim akcentem. Po Rumunii wywodził się na temat samochodów – Mercedesów składanych w Turcji. Na koniec zapytał się czy znamy rumuński, europejski hit lata – Dragostea di nitei, grupy O-Zone. Któż by go nie znał? Rumun powiedział, że to słabe jest, i że zaserwuje nam prawdziwe hity – rumuńskie techno i rumuńskie disco polo – przy tym drugim tłumaczył nam nawet na bieżąco tekst „on kocha ją”, „ona nie kocha jego”, „on jest nieszczęśliwy”, etc. Żeby nie zasnąć puszczał to na cały regulator. Razem z nim przejechaliśmy przez mosty na Storebaelt i Oresund, z których nie pamiętam nic poza ich ogromem, z powodu późnej pory.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
niesob
Tomasz Niesobski
zwiedził 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 21 wpisów21 0 komentarzy0 0 zdjęć0 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
06.07.2009 - 16.08.2009